36 faktów o mnie na moje 36 urodziny. Blogmas #14

Prześlij dalej nie bądź taka
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Wstałam o 8 rano, idę do łazienki. Fizycznie czuję się średnio. Nos zapchany, gardło boli, wysuszone usta pieką od oddychania przez buzię (inaczej się niestety nie da). Trudno, takie są skutki picia wódki. Yyyy, chciałam napisać zimnej gazowanej coli.

Spoglądam w lustro i co widzę? Włosy stoją dęba, oczy jeszcze lekko opuchnięte, na lewej skroni odgniecenie od poduszki. Czuję się jak Bridget Jones.

Patrzę tak na siebie i patrzę. Czy ja dobrze widzę? O-o-o-o…. jest! Pojawił się! Na wysuszonych wargach zauważam uśmiech. Początkowo niewielki, jakby nieśmiały, z czasem coraz większy i szerszy. Po minucie szczerzę zębiska. Opuchnięte oczy też zaczynają się uśmiechać. Twarz się rozpromienia. Szczęście? Radość? TAK!

Dziś jest mój dzień! Cieszy mnie rozpoczynający się kolejny rok mojego życia. 36 lat na karku, niby sporo już, a tyle jeszcze ważnych i znaczących rzeczy do zrobienia, tyle do przeżycia, nauczenia się, tyle do doświadczenia, poznania, zobaczenia. Sukcesów przede mną co niemiara. I porażek pewnie też. Wzlotów i upadków, zaskoczeń i rozczarowań. I za to kocham życie. Za jego różnorodność.

Z okazji moich 36 urodzin na chwile wróciłam do wspomnień z przeszłości i z tej okazji przygotowałam 36 faktów z mojego życia. Tak, byśmy lepiej się mogły poznać. Oto one:

36 faktów o mnie

 

  1. Mam 177 cm wzrostu. W dzieciństwie i w okresie dorastania miałam z tego powodu wielkie kompleksy. Przewyższałam o głowę wszystkie swoje koleżanki i większość kolegów (niewiele się w tej kwestii zmieniło) i na każdym kroku słyszałam „ale ty jesteś wielka”. Mimo tego dziś dumnie kroczę po ulicach mego miasta w butach na obcasie, a te uwagi dawno schowałam między bajki.

  2. Urodziłam się i wychowałam w Jaworze. Z okna mojego domu można dostrzec przepiękny ewangelicki Kościół Pokoju, wpisany w 2001 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. O wyjątkowości tego kościoła (prócz tego, że jego wnętrze po prostu zachwyca) świadczy między innymi to, że jego budowa obwarowana była licznymi nakazami. Kościół musiał być:

    • wzniesiony jedynie z materiałów nietrwałych (drewno, słoma, glina, piasek)
    • wybudowany jedynie poza granicami miasta, nie dalej jednak niż na odległość strzału armatniego od murów miejskich

    • ukończony w ciągu jednego roku

    • musiał zostać wzniesiony na koszt protestantów

    • nie mógł mieć wież, dzwonów, ani tradycyjnego kształtu świątyni

    • nie mogły przy nim powstać szkoły parafialne

  1. Będąc w szkole podstawowej przez prawie 2 lata trenowałam karate kyokushinkai.

  2. Ostatnie 5,5 roku mieszkałam w Budapeszcie i jedyne co mogę powiedzieć to „Boldog Születésnapot”.
  3. No dobra, mogę troszkę więcej, ale nie za dużo. Brak umiejętności swobodnego posługiwania się madziarskim uznaję za jedną ze swoich życiowych porażek.
  4. Jestem weganką. I tyle w tym temacie.

  5. W wieku 8-miu lat, ostatniego dnia wakacji, złamałam prawą rękę. Było to złamanie otwarte, a ja 2 tygodnie spędziłam w szpitalu. Moim ulubionym zajęciem i nowym hobby w tym czasie było kolekcjonowanie zużytych igieł.

  6. Jako dziecko chciałam być nauczycielką, lekarką lub prezenterką telewizyjną.

  7. Nauczyłam się czytać nie będąc jeszcze w szkole podstawowej. Zdarzało się, że siedząc naprzeciw pustego fotela czytałam baśnie Andersena udając, że mówię do ekranu telewizora (to w nawiązaniu do marzeń z dzieciństwa)

  8. W dzieciństwie bardzo chciałam mieć kota albo psa. Niestety mama nie godziła się na zwierzęta w domu, hodowałam więc biedronki.

  9. Moją ulubioną książką z okresu wczesnego dzieciństwa były „Dzieci z Bullerbyn”. Razem z przyjaciółką, podobnie jak główne bohaterki, zamontowałyśmy na sznurku między naszymi balkonami telefon zrobiony z kubka po lodzie i przesyłałyśmy sobie wiadomości napisane w naszym sekretnym języku.

  10. Moją ulubioną zabawą z kolei była zabawa w zamek. Z tą samą przyjaciółka budowałyśmy na podłodze pałac z talii kart i bawiłyśmy się w królową i króla, księżniczkę i królewicza.

  11. Jednym z głupszych powiedzeń jakie w życiu spotkałam to „co cię nie zabije, to cię wzmocni”. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Co prawda badania amerykańskich naukowców wskazują, że doświadczanie trudnych i wymagających sytuacji pozytywnie wpływa na późniejsze funkcjonowanie – wzmacnia zdolności adaptacyjne i odporność i, w konsekwencji, sprzyja zdrowiu psychicznemu i dobrostanowi, ale…. kto by tam wierzył amerykańskim naukowcom.

  12. „De-de-de-de jestem grzeczna dla wszystkich” – jest to magiczne zdanie po wypowiedzeniu którego jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, z niegrzecznego dziecka przeobrażałam się w lepszą wersję siebie. Nie wiem, skąd takie zachowanie, ale dziś myślę, że to było chore.

  13. Jestem kociarą i to koty zajmują w moim sercu absolutnie pierwsze, wyjątkowe miejsce. Sama miałam kotkę, Alexis, która odeszła do kociego raju 14 listopada tego roku, roztrzaskując tym samym moje serce na kawałki. Nie ma dnia, abym o niej nie myślała…

  14. Nie było jeszcze chyba takiego roku, abym wakacji nie spędziła nad morzem. Mimo że wychowałam się w mieście oddalonym 60 km od gór, w górach byłam 3 razy w życiu (w tym 2 razy w słowackich Tatrach).

  15. Pamiętasz taki zespół The Kelly Family? Byłam na ich koncercie 42 razy. Co to były za szalone czasy….

  16. Ktoś widział film Agnieszki Holland „Julia wraca do domu”? Film opowiada historię kobiety, która przyjeżdża do Polski do Alexa, rosyjskiego uzdrowiciela, aby wyleczyć syna z choroby nowotworowej. I kiedy po pierwszej wizycie jej syn czuje się dużo lepiej, główna bohaterka postanawia jeździć z miasta do miasta, tam gdzie aktualnie przebywa Alexy, by móc całkowicie wyleczyć syna. Na planie tego filmu spędziłam 2 dni, jako statysta oczywiście.

  17. Moja praca magisterska (studiowałam turystykę i rekreację) tak się spodobała promotorowi, że powstał w jej oparciu artykuł opublikowany w książce „Aktywność ruchowa ludzi w różnym wieku. Tom 10. Część druga”, którą wydały Uniwersytet szczeciński i Polskie Towarzystwo Naukowe Kultury Fizycznej.

  18. Przez 5 lat mieszkałam w Gdańsku. Z okna mojej kuchni widać było nasz kochany Bałtyk, a spacer na plażę zajmował mi około 5-10 min piechotką. Dziś próbuję namówić rodzinę, abyśmy przeprowadzili się do Trójmiasta. Niestety chyba nie traktują tej sugestii poważnie, choć ja naprawdę mówię serio!

  19. Jedną z rzeczy, które sprawiają mi najwięcej przyjemności, jest chodzenie na koncerty. Słuchanie muzyki na żywo przenosi mnie w zupełnie inny świat, a moment, w którym tuż przed rozpoczęciem koncertu mogę poobserwować pustą scenę, stojące na niej instrumenty, jest dla magiczny i metafizyczny.

  20. Jestem osobą bardzo zorganizowaną. W chaosie trudno mi się funkcjonuje, myśli, działa. Dlatego tak bardzo chyba lubię planować, chociażby zadania na następny dzień. I to odhaczanie rzeczy wykonanych jakie jest potem przyjemne…

  21. Moim ulubionym pisarzem jest Pan Wiesław Myśliwski, a ukochaną pozycją wszechczasów jego „Traktat o łuskaniu fasoli”. To nie jest książka, którą się czyta w pociągu, autobusie albo w przerwie w pracy. Na nią trzeba chwili skupienia, zawiera w sobie tyle mądrości, że gdybym chciała przepisać godne zapamiętania cytaty, musiałabym przepisać chyba całą książkę.

  22. Za pierwsze zaoszczędzone pieniądze kupiłam piłkę do siatkówki, za ostatnie – ufundowałam sobie pół roku nic nie robienia.

  23. Wakacje marzeń spędziłam w Meksyku. Szalona i bardzo spontaniczna, trwająca zaledwie tydzień wyprawa, podczas której zwiedziłam fantastyczne miejsca związane z kulturą Majów, pływałam z delfinami, snoorkowałam, pływałam w jaskiniach wodnych i robiłam tysiąc innych rzeczy. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tam wrócę, już na troszkę dłużej.

  24. Nienawidzę pająków. Moją traumą z dzieciństwa były wizyty w babcinej toalecie, do której zawsze chodziłam w towarzystwie mamy. Mama miała określone zadanie do zrobienia. Zanim ja weszłam do środka, musiała sprawdzić, czy w środku na ścianie nie siedzi żaden pająk (toaleta była na korytarzu). Jeśli był, albo go zabijała, albo przynajmniej musiała mi powiedzieć, w którym miejscu się znajduje, abym wiedziała, który kąt obserwować w razie niespodziewanego ataku. Pewnie nie powinnam tego upubliczniać, ale do dnia dzisiejszego oglądam ściany w poszukiwaniu pająków zanim wejdę do środka.

  25. Jedną z rzeczy, która najbardziej mnie przeraża, jest życie w samotności. Dlatego ludzie – troszczcie się o swoją rodzinę i przyjaciół. To jest największa wartość w życiu, o którą trzeba dbać każdego dnia, nie tylko od święta.

  26. Jestem leworęczna. Lewą ręką kroję chleb, odbijam piłkę, posługuję się nożyczkami, itp. Lewą nogę stawiam jako pierwszą na stopień, kiedy wchodzę po schodach. Chyba jedyne co robię prawą ręką, to piszę. Piszę jak kura pazurem. Ale to wina babci, bo to ona postawiła sobie za cel oduczyć mnie pisania lewą ręką.

  27. Jestem słodyczoholiczką. Mogłabym jeść ciasta, ciasteczka, czekolady na śniadanie, obiad i kolację. 7 dni w tygodniu. Nie odejdę od stołu dopóki leżą tam słodycze. Taka moja już dola.

  28. Uznaję siebie za introwertyka. Lubię przebywać w samotności, dobrze się ze sobą czuję, a perspektywa spędzenia weekendu w swoim towarzystwie zupełnie mnie nie przeraża. Nie znaczy to, że jestem zamknięta na ludzi. Wręcz przeciwnie, uwielbiam ich obserwować, słuchać, co mają do powiedzenia. Nie czuję się jednak komfortowo w dużych skupiskach nieznajomych mi osób, wtedy raczej staram się być niewidzialna.

  29. Moim ulubionym napojem jest ciepła woda z cytryną i imbirem. Od szklanki wody zaczynam każdy dzień.

  30. Moim największym i jedynym od wielu lat materialnym marzeniem jest wybudowanie domu lub kupno dużego mieszkania. Bez „pomocy” banku oczywiście.

  31. Uwielbiam szpinak, grzyby, kaszę gryczaną, suszone pomidory i buraki czerwone. Jeśli ktoś mi może podrzucić przepis na danie składające się z tych wszystkich składników, będę dozgonnie wdzięczna.

  32. Mam lęk wysokości, na tyle duży i uciążliwy, że film „The walk. Sięgając chmur” oglądałam co chwilę przeklinając, zakrywając oczy dłońmi i mając to dziwne uczucie w żołądku, jakby mi się flaki wywracały. Wg mnie najbardziej stresujący film dekady. Gorszy niż najstraszniejszy horror.

  33. Nie lubię sprzątać. Są 2 rzeczy, których nie znoszę w domu robić i wymiguję się od nich na wszelkie możliwe sposoby. Należą do nich ścieranie kurzu i odkurzanie. Za to uwielbiam zmywać naczynia – bardzo mnie to relaksuje.

  34. Nie wiem kim chcę zostać „jak dorosnę”. Czasem przeraża mnie to, że nawet mając 2 fakultety (co nie czyni mnie ani mądrą, ani wyjątkową), pracując w małych rodzinnych firmach, czy też w dużej korporacji, mieszkając w jednym, drugim, trzecim kraju wciąż nie do końca jestem pewna, czym zawodowo chciałabym się zająć i gdzie chciałabym osiąść na stałe. No cóż, przede mną kolejny rok, aby znaleźć odpowiedź na to nurtujące mnie pytanie…

36 faktów o mnie


Prześlij dalej nie bądź taka
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o