Jak przeżyć adwent – blogmas #2

Prześlij dalej nie bądź taka
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dziś będzie o tym, jak przeżyć adwent. Nie będzie jednak „po mojemu”, tzn. nic z tego, co jest napisane poniżej nie wyszło z moich ust, a jest bezczelnie skopiowane z internetu. Pewnie, że chciałabym ci coś mądrego od siebie (swoimi słowami) napisać, dać kilka propozycji, jak przeżyć najbliższe 3 tygodnie w najbardziej wartościowy sposób, ale kimże ja jestem, by cokolwiek komukolwiek radzić na tak ważny i szczególny (przynajmniej dla mnie) okres przedświąteczny.

Sama mam raczej „negatywne” doświadczenia – a konkretniej mówiąc – jestem typem osoby, którą przytacza się w jednym z poniższych filmików. Osoby, która chciałaby jakoś sensownie przeżyć ten czas, przygotować się, a już na pewno nie zmarnować go bez sensu. Kimś, kto miał zazwyczaj (nie zawsze) jakieś plany do zrealizowania, a kto koniec końców wchodził w adwent albo z biegu, albo pochłonięty codziennością orientował się w połowie, że to się już dzieje i koniec końców nie robił nic. Dodatkowo wydawało mi się, że moje cele nie nawiązywały do idei „radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa”, czy też nie miały mi pomóc wejść z Bogiem w osobistą relację, bo nie o aspekt duchowy mi chodziło. Bo co też odstawienie słodyczy na te 3-4 tygodnie, czy też powrót do tzw. zdrowego odżywiania mogło mieć wspólnego z adwentem i w jaki sposób miało mnie przygotować do narodzin Jezusa? Wydawało mi się, że nic.

Tydzień temu natknęłam się na YouTube na kanał „Paśnik” prowadzony przez kilku ojców dominikanów, a tam na zapowiedź serii filmików o tym, jak przeżyć adwent. Temat wydał mi się na tyle ciekawy, że po przesłuchaniu filmów, postanowiłam się z tobą nimi podzielić. Jeśli i tobie temat adwentu jest bliski, może zainspirują cię poniższe 4 propozycje na jego przeżycie. Dzięki tym filmikom poznasz 4 różne kierunki, sposoby myślenia przedstawione do naszego rozważenia. Idee, które mogą pomóc nam jutro wystartować z czymś konkretnym, co można w adwencie zrobić.

Jestem bardzo ciekawa twoich wrażeń po odsłuchaniu filmów (linki w tytułach). Co myślisz o tych sposobach? Czy miał(a)byś/ chciał(a)byś coś dodać w tym temacie? Czy masz jakieś swoje sposoby na przeżycie adwentu, czy temat w ogóle cię nie obchodzi? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Chaos

Pierwsza propozycja to o zaproszenie do „fizycznego”, „wypoczynkowego”, „wyspanego”, „dobrze nakarmionego” adwentu. O co chodzi?

Wyjście z chaosu, tj. uporządkowanie „fizycznej przestrzeni”, coś, co ja czasem robiłam albo próbowałam robić. Nawet przez myśl mi nigdy nie przeszło, że mogłoby przybrać to wymiar również duchowy. Adam Szustak wspomina moment swojego nawracania się, kiedy to modlili się nad nim Ojcowie Enrique Porcu i Antonello Cadeddu z Brazylii. Ku jego zdziwieniu wśród wielu innych rzeczy usłyszał zdanie, czy też radę, która początkowo wydawała mu się zbyt banalna, można powiedzieć żadna i nie mająca w tamtym momencie aż takiego znaczenia. Usłyszał, że pierwszą rzeczą, którą musi zrobić to uporządkować fizyczną przestrzeń swojego życia, zaczynając od swojej celi, w której panował chaos, na fizyczności dnia codziennego kończąc. Brazylijczykom chodziło o utrzymywanie porządku i zapanowanie na chaosem fizycznych przedmiotów walających się po pokoju, a także o lepszy, dłuższy sen, o zdrowe odżywianie, zaprzestanie katowania swojego ciała, itd. Takie wydawałoby się „bla bla bla”, coś na zasadzie „wujek dobra rada powiedział”. Bo choć są to ważne rzeczy, ale czy w obliczu kryzysu wiary i życiowych problemów O. Szustaka najważniejsze? Czy dla nas w adwencie równie istotne? Okazuje się, że tak, może nawet bardzo ważne, szczególnie, że często nawet takiego „błahego” zobowiązania adwentowego nie jesteśmy w stanie spełnić.

Wbrew pozorom, co usłyszał Dominikanin, jeśli nie zaczniemy od tych podstawowych, wydawałoby się nieistotnych rzeczy, nigdy nie będzie miejsca na to, by zająć się „ważniejszymi” sprawami. Szatan działa przez kilka poziomów w człowieku, również poprzez rozgardiasz w rzeczywistości czysto fizycznej. „Rozwala” naszego ducha siejąc spustoszenie także w naszym ciele. Wtedy, kiedy nie jesteśmy wyspani, ciężko jest nawiązać z Bogiem osobistą relację. Trudno o dobrą modlitwę, kiedy się wiecznie przysypia i nie można dobrnąć do końca pacierza. Kiedy jesteśmy zmęczeni, brak nam cierpliwości do drugiego człowieka. Kiedy w domu panuje rozgardiasz, ciężko o skupienie, człowiek jest rozkojarzony, nic mu się nie chce, jest osłabiony, a wtedy szatanowi łatwiej działać, łatwiej nas kusić.

Pierwszy pomysł na to jak przeżyć adwent to zachęta, by wprowadzić trochę ładu w naszym życiu. Nie ma czegoś takiego jak separacja ciała i duszy, jesteśmy jednością, ciało i duch tworzą całość. Nasze słabe ciało osłabia jednocześnie naszego ducha. Zadbajmy więc o sen, prawidłowe żywienie, zróbmy porządek w swoich rzeczach. Zaplanujmy nasz dzień, by nie trwonić czasu na bezsensowne przeglądanie internetu, wielogodzinne oglądanie seriali na laptopie, bezmyślne gapienie się w telewizor, czy w komórkę. Oczywiście odpoczynek jest konieczny, ale niech on będzie zaplanowany i sensowny.

Bez wątpienia nie sposób załatwić wszystkich spraw ducha oraz naszego zbawiania tym, ze będziemy chodzić wcześnie spać i zdrowo się odżywiać, ale z pewnością otworzymy sobie drogę do tego, by rzeczywiście tak się mogło stać. Bo pomimo że każdego dnia Bóg próbuje człowieka ratować jak może, to jednak gdy człowiek jest zmęczony, nie do życia, niewiele wtedy może. Człowiek padnięty to człowiek zamknięty na łaskę.

Intymnie

Propozycja spędzenia adwentu tylko dla dorosłych. To zaproszenie do lektury „Pieśni nad Pieśniami” – skierowane do tych, którzy chcą ten okres przejść drogą miłości. Miłości oblubieńczej między nami a Bogiem, pełnej wyczekiwania i tęsknoty.

Czytając opisy oblubieńca, oblubienicy, ich spotkań, rozstań i powrotów, może będziemy mieć szanse w nowy sposób spotkać Boga, może w taki, jak nigdy wcześniej nie był nam dany, w sposób najgłębszy i bardzo intymny właśnie.

W tym roku adwent jest szczególny, bo bardzo krótki, najkrótszy z możliwych. Możnaby go porównać do czekania na randkę z ukochanym, kiedy to niecierpliwie przebieramy nogami. Jeszcze dobitniej obrazuje miłość stęsknioną, pełną bólu, pragnienie spotkania, którego nie można się doczekać. Spotkania z Bogiem, który ma przyjść, z tym którego oczekujemy, z tym który nas zaprasza do miłości i sam jest miłością.

I pomimo że tęsknota jest trudna, wymagająca, dla Boga jest często przejawem miłości. Również w taki sposób On chce do nas przychodzić i poprzez wyczekiwanie kształtować nasze serca. Dominikanin mówi o tym, że bez wyczekiwania tak naprawdę nie zrozumiemy miłości.

I tak sobie myślę… jak bardzo ten kierunek przeżywania adwentu można odnieść także do naszej codzienności. Chyba nie ma w Polsce rodziny, w której przynajmniej jedna osoba nie pracuje i żyje za granicą. Mężowie czekający na żony, żony czekające na mężów, rodzice wyczekujący dzieci wracających w rodzinne strony na czas Bożego Narodzenia. Te pełne tęsknoty spotkania miłosne… Czekajmy więc, tęsknijmy, bo warto.

Wstań moja przyjaciółko…przyjdź, bo już minęła zima, deszcz ustal i przeszedł, na ziemi pokazały się kwiaty, nadszedł czas przycinania winnic…. W okolicy już słychać gruchanie synogarlicy, swoją woń rozlał kwiat winorośli….”

Pobudka

Święta i tak nadejdą, a Bóg przyjdzie, niezależnie od tego, czy przeżyjemy adwent w jakiś szczególny sposób, czy nie, prawda? Czy nie takie są nasze doświadczenia? Przecież już nie raz podejmowaliśmy próbę zrobienia czegoś, a i tak zadowolenia z tej adwentowej drogi na próżno było szukać….

To pierwsza myśl, jaka wpada do głowy Dominikanina, kiedy rozważa on sposoby na przeżycie adwentu. Po chwili jednak proponuje „przebudzić się ze snu” i przytacza fragment listu do Rzymian z r. 13.

Mówi św Paweł: I tak znając porę, że już czas, by ze snu dać się zbudzić. Teraz bowiem, bliżej nasze zbawienie niż gdy uwierzyliśmy, noc się posunęła na przód, zaś dzień się zbliżył”.

Adwent może stać się czasem, kiedy budzimy się ze snu. Sen w języku Biblii jest rodzajem doświadczenia śmierci, niebytu, zawieszeniem wszelkiej aktywności, odpowiedzialności za życie, brakiem odpowiedzi na boże zaproszenie. Może symbolizować rutynę, niemoc, grzech, dla każdego oznacza coś innego. Przychodzi jednak taki moment, kiedy chcemy się obudzić, bo to pragnienie życia świadomego w nas cały czas jest.

To tak, jak z aktywnościami, których nie udało się zrealizować, pragnieniami, tęsknotami, które wciąż w sobie nosimy. Co jakiś czas wracają jak bumerang. W pewnym momencie mamy znowu ochotę by iść dalej, wykonać kolejny krok, „dać się obudzić się ze snu”.

„Dać się zbudzić ze snu” to nie to samo, co „obudzić się ze snu”. Dominikanin podkreśla stronę bierną tego zdania. Tu nie chodzi o to, by robić coś, na co my mamy ochotę, ale by pozwolić się poprowadzić bożemu słowu. Bóg ma na nas pomysł, wie, co dla nas najlepsze. To on po nas przychodzi, by jednak go spotkać, potrzebny jest ten moment przytomności, przebudzenia właśnie.

Propozycją na ten adwentowy okres jest więc odkrycie, co jest naszym snem. Poszukajmy tego czegoś, co powoduje, że „śpimy w najlepsze”, nie dajemy się Bogu poprowadzić, bo Go po prostu nie słyszymy. Jeśli adwent ma mieć sens, to zróbmy to teraz, nie czekając aż będą święta, gdzie na godzinę przed wigilią trzeba będzie pójść do spowiedzi, pojednać się w wrogiem, dokończyć niedokończone rozmowy.

odłóżmy uczynki ciemności….podczas dnia trzeba chodzić dostojnie, wyprostowany jak człowiek światła, a nie jak człowiek ciemności, nie dla hulanek i pijaństwa, nie dal łóż i rozpasań, nie dla sporów i zazdrości, ale włóżcie na siebie Pana Jezusa Chrystusa”.

O to chodzi w adwencie: by ubrać się w Chrystusa, stać się nim, zrzucić stare łachy i obudzić się.

Odwrotnie

Dominikanin przedstawia kierunek adwentowego myślenia, który jest odwrotnością tego, co go fascynowało w młodości – miłości niespełnionej, dramatycznej, pełnej rozważań co by było gdyby. Dla niego adwent jest odwrotnością niespełnienia. Przywołując Księgę Rodzaju, gdzie Bóg chodzi z ludźmi po ogrodzie, razem z nimi mieszka, gdzie wszyscy czują się ze sobą dobrze i bezpiecznie, wprowadza nas w uczucie spełnienia. Niestety wraz z grzechem następuje rozwód i mnóstwo wieków niespełnionej miłości oraz tęsknoty, głównie ze strony Boga , by człowiek odpowiedział na jego miłość, by żył z nim w relacji pełnej pasji, radości. Bo spełniona miłość w zamyśle Boga to miłość zawsze dająca radość.

Po wielu wiekach na jego pragnienie odpowiada Maryja, która w naszym imieniu chce maksymalnej miłości Boga i godzi się na to, by przez jej ciało Bóg zamieszkał z człowiekiem, podzielił z nami ludzką naturę. Dzięki niej wreszcie i człowiek przyjmuje Boga i może podzielić jego boska naturę – poczuć spełnienie – być z Nim w pełni zjednoczony.

Na płaszczyźnie bardo ludzkiej i tej codziennej, o czym Dominikanin wspomniana, tak naprawdę w dwóch rzeczach potrzebujemy tej radości spełnienia. Po pierwsze w relacjach z drugim człowiekiem i adwent jest takim czasem, aby na nowo uwierzyć, ze wiele relacji da się odbudować, że one mogą stać się relacjami spełnionymi, dającymi radość i szczęście. Po drugie we wszelkich zaangażowaniach, które chcieliśmy podjąć, a wciąż z różnych względów są to niespełnione projekty. Jesteśmy zachęcani, by w adwent ponownie uwierzyć w spełnienie tych pragnień, w to, że ich wykonanie jest wciąż możliwe. Niech rozbudzi się w nas ostateczne pragnienie, by wszystko co Bóg zamierzył, się spełniło. Nie ma przecież większej radości, niż spełniające się boże obietnice.

******************************************************

Na zakończenie chcę cię poprosić o wypełnienie króciutkiej ANONIMOWEJ ANKIETY, która pozwoli mi zbadać jak bardzo proponowane przeze mnie treści są dla ciebie przydatne i czy są napisane prostym i zrozumiałym językiem. Uzupełnienie ankiety zamie ci raptem 5 sekund, a jeśli zdecydujesz się rozwinąć swoją wypowiedź, maksymalnie 1 minutę. Twoja odpowiedź jest dla mnie szczególnie ważna, gdyż pozwoli mi ona rozwijać mój warsztat, ulepszać proponowane treści na blogu i dostosowywać je do Twoich potrzeb. Dziękuję 🙂

 


Prześlij dalej nie bądź taka
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o