Jak zmienić swoje życie? Pytania, które kształtują moje przeznaczenie


Niektórzy z nas mają takie okresy w życiu, kiedy się myśli o zmianie. Pytasz się wtedy jak zmienić swoje życie. I nie chodzi tu o zmianę pracy, samochodu, czy wystroju mieszkania, ale o coś więcej. Myślę o tych momentach, kiedy coś nas mocno zaczyna uwierać. Najpierw przychodzi niezadowolenie, rozczarowanie, potem zwątpienie, rodzi się frustracja.  Wydaje nam się, że nic już nie ma sensu, a życie wcale nie wygląda tak, jak je sobie zaplanowaliśmy. Niejednokrotnie popadamy wówczas w spiralę negatywnych myśli, które są dla nas destrukcyjne i są bardzo, bardzo często nie do końca prawdziwe. Że niby do niczego się nie nadajemy? Że niby nic nie jesteśmy warci? Że niby nic nam się w życiu nie udało? Bzdura. Każdemu coś w życiu nie wyszło, popełniać błędy jest rzeczą ludzką i zawsze znajdzie się choć jedna dziedzina „do poprawy” albo coś, czego w życiu żałujemy. Na szczęście nigdy nie jest tak, żeby wszystko było do kitu.

Może jestem naiwna, ale uważam, że trzeba podążać za marzeniami, nie zgadzać się na półśrodki. Tak, człowiek do wszystkiego może się przyzwyczaić, ale po pewnym czasie, jeśli nie żyjemy zgodnie ze swoimi wartościami i przekonaniami, odbije się to czkawką, a złe nastroje będą co jakiś czas powracać z coraz większą siłą. Jestem jednak zdania, żeby w takich chwilach życia nie wywracać tak od razu do góry nogami. Czasem trzeba, jeśli inne środki zawiodły, ale są sposoby, aby zrobić to w miarę bezboleśnie, a co najważniejsze skutecznie. Najlepiej zacząć od czegoś prostego.

jak zmienić swoje życie

Jak zmienić swoje życie?

Ja zaczęłam od wprowadzenia pewnego nawyku. Zainspirowana tym projektem w 2016 roku zakupiłam zeszyt, który żartobliwie nazwałam dzienniczkiem siostry Faustyny. Zawiera mnóstwo mądrości życiowych, przydatnych co prawda tylko mnie, bo i też jest tylko o mnie. Jest skarbnicą wiedzy o moim życiu, a co najważniejsze także potężnym narzędziem motywacyjnym, po które sięgam w chwilach nagłej potrzeby. Na przykład kiedy dopada mnie gorszy nastrój i zupełnie bez przyczyny świat widzę w czarnych kolorach albo kiedy rzeczywiście mam poważny kryzys i potrzebuję dobrego słowa usłyszanego z ust racjonalnie myślącej osoby, a akurat nie ma przy mnie nikogo takiego. Jestem tylko ja, bardzo w tym momencie irracjonalna. Ja i mój dziennik, który nie raz ratował mnie z opresji.

Codzienny rytuał

W dzienniku każdego dnia zapisuję odpowiedzi na kilka prostych pytań. Ich celem jest podniesienie mnie na duchu, zmiana przedmiotu mojej koncentracji oraz zmotywowanie do działania. Ponieważ mózg jest jak komputer, w każdej chwili gotowy odpowiedzieć na każdy rodzaj pytania, skupiam się wyłącznie na pytaniach pozytywnych, wzmacniających. Podzieliłam je na dwie kategorie. Natychmiast po przebudzeniu nim jeszcze zdążę wynurzyć nogę z pościeli, a natłok myśli zaleje mi głowę, odpowiadam na trzy pytania poranne. Mają mnie one pozytywnie „zaprogramować” na nadchodzący dzień i już z samego rana wywołać uśmiech na twarzy. Tuż przed zaśnięciem jest z kolei czas na małe podsumowanie dnia, odpowiadam wówczas na dwa pytania wieczorne. Cała „zabawa” nie zajmuje więcej niż 30 minut w proporcji 20/10.

Poniżej pokażę ci, jak to dokładnie wygląda u mnie w praktyce.

Moje pytania poranne

 

Za co jestem wdzięczna?

Tutaj wypisuję trzy rzeczy, za które chcę podziękować. Wdzięczność pozwala mi oderwać myśli od braku i cieszyć się tym, co mam. Pozwala skupiać myśli na pozytywnych wydarzeniach, do niektórych nabrać dystansu, spojrzeć na nie z innej, szerszej perspektywy. Ćwiczenie uświadamia mi także, co tak naprawdę jest ważne, co cenię w życiu najbardziej. Niejednokrotnie pod jego wpływem odłożyłam notes z pytaniami na bok, a zamiast tego po prostu dziękowałam patrząc komuś bezpośrednio w oczy.

Wdzięczna mogę być za wszystko. Nie musi to być nic wielkiego, chodzi o docenienie nawet małych drobiazgów, bo to właśnie one czynią życie przyjemniejszym, a mnie bardziej szczęśliwą. Dziękuję więc na przykład za to, że słońce dziś grzeje mocniej, a wczoraj padało, za dobrą rozmowę z przyjacielem, za to, że jestem zdrowa, pracuję z fajnymi ludźmi, mam gdzie mieszkać, że ekspedientka w sklepie zapłaciła z własnej kieszeni za część moich zakupów, bo zabrakło mi gotówki i kiedy przyszłam oddać należność, pieniędzy nie wzięła (autentyczny przykład sprzed kilku dni). Dziękuję też za negatywne rzeczy, które okazały się być cenną lekcją i popchały mnie do przodu. Nagle okazuje się, że „porażki” również są darem od Boga…

Co zrobię dziś, aby uczynić mój dzień lepszym?

Wystarczy jedna rzecz. Coś, co sprawi, że na koniec dnia uśmiechnę się w lustrze do siebie i przytaknę głową na znak, że było okey. Pytanie przypomina mi, by nie uzależniać samopoczucia od czynników zewnętrznych, ale mieć poczucie sprawczości. To ja decyduję o tym, jak wygląda mój dzień i nikt nie uczyni go lepszym, a mnie szczęśliwszą, niż moja własna skromna osoba. Jeśli na przykład jesteś pracoholikiem, dziś dla odmiany skup się na sobie i pomyśl o swoich potrzebach. Zaserwuj sobie małe przyjemności, może to być kolacja z dawno niewidzianymi przyjaciółmi w dobrej restauracji lub gorąca kąpiel po ciężkim dniu w pracy. Możesz również pomóc bliskiej lub obcej osobie (nawet jeśli to tylko mała przysługa, wywoła więcej radości niż godzina w spa), zrobić coś dobrego dla świata, choćby to miało być podniesienie papierka z ulicy i wrzucenie go do kosza. Znajdź coś, dzięki czemu dziś będzie ci się chciało z łóżka wstać. Coś, co przysłuży się tobie, innym i środowisku.

Dzienne afirmacje. Jestem….

Jest to jedyny punkt w moim dzienniku, który nie jest pytaniem. Afirmacje mają za zadanie wzmocnić i przyspieszyć spełnianie marzeń. Mają działać na moją podświadomość i odpowiednio ją zaprogramować, przy czym słowo „jestem” zastępuję co jakiś czas innym lub w ogóle pomijam w zależności od tego, co w danym okresie chcę afirmować. By metoda działała, należy przestrzegać kilku zasad. Przede wszystkim tekst trzeba wypowiadać w czasie teraźniejszym, powinien być krótki, zwięzły i skupiać się na jednym zagadnieniu. Nie chodzi o to, by napisać esej, w którym nagle znikają wszystkie problemy życia, bo podświadomość się zbuntuje i tego nie kupi. Wystarczą krótkie komunikaty. Nie można także używać słowa „nie”, określeń o negatywnym zabarwieniu (na przykład zamiast „nie jestem samotna”, napiszę „otacza mnie grupa przyjaciół”), słów typu „chcę, pragnę” (zamiast „chcę mieć więcej pieniędzy” lepiej powiedzieć „przyciągam do siebie pieniądze”).

Słowa to jedno, jednak równie ważne, jak nie ważniejsze są czyny. Nie można leżeć na kanapie, patrzeć w sufit i czekać, aż wszystko się samo wydarzy. By afirmacje były skuteczne, element działania jest niezbędny. W tym aspekcie pomagają mi pytania wieczorne.

Moje pytania wieczorne

 

Czego się dziś nauczyłam?

Eh, być jak dziecko, które jest chłonne wiedzy, dla którego wszystko jest nowe i ciekawe. Taką chcę pozostać jak najdłużej. Moim zdaniem człowiek jest jak kwiat, podlewany, jest cały czas zielony i rośnie, zaniedbany szybko usycha. Dlatego uważam, że aby nieustannie czerpać radość z życia trzeba inwestować w siebie, w swój rozwój, być ciekawym świata, poszerzać horyzonty i cały czas się rozwijać się. I intelektualnie, i duchowo.

Dzięki temu pytaniu pamiętam o tym, by każdego dnia „się podlewać”. Nie chodzi tylko o to, by stale wbijać do głowy teorie i w ten sposób uczyć się czegoś nowego. Dowiedziałam się dlaczego niedźwiedzie polarne nie zjedzą pingwinów? Świetnie. Niemniej jednak równie ważna i cenna może okazać się dyskusja, która dała mi nowe spojrzenie na jakąś rzecz. A może dowiedziałam się czegoś innego o sobie i wyciągnęłam wnioski z ostatniej porażki? Wszystko jest cenną lekcją na przyszłość, jest warte zapamiętania i zapisania.

Jakie zrobiłam dziś 3 rzeczy, które poprawiły jakość mojego życia?

Kiedy w 2016 roku zaczęłam prowadzić dziennik, nie było w nim tego pytania. Wprowadziłam je na stałe, kiedy zdałam sobie sprawę, że życie nieustannie przecieka mi przez palce. Mam przecież swoje afirmacje (spisywane każdego ranka), wyobrażenie o tym, kim chcę być, jak chcę, by wyglądało moje życie. Mam swoje marzenia i cele. A ciągle jest coś pilniejszego, co odciąga moją uwagę od ich realizacji. Pilniejszego, nie oznacza ważniejszego. I mija miesiąc za miesiącem, a ja wciąż jestem w punkcie wyjścia. Dzięki temu pytaniu na bieżąco jestem w stanie monitorować swoje działania. Pozwala mi ono nie zbaczać z raz obranego kursu, skupić się na tym, co dla mnie najważniejsze i krok po kroku przybliżać się do realizacji marzeń, osiągać założone cele, co za tym idzie podnosić jakość mojego życia.

Jeśli podoba ci się ta forma motywacji i chciał(a)byś stworzyć swój dziennik, poniżej załączam listę dodatkowych pytań, które możesz spokojnie wykorzystać. Wybierz te, które mają dla ciebie ładunek emocjonalny.

Przykłady innych pytań porannych:
  • Z czego jestem w życiu dumy(a)?
  • Do mi daje najwięcej przyjemności?
  • Czemu dziś chcę się poświęcić?
  • Co zrobię dziś, aby poczuć się szczęśliwym/-ą, spełnionym/-ą?
  • Gdyby to był mój ostatni dzień życia, co bym dziś zrobił(a)?
  • Najważniejszy cel do osiągnięcia na dzisiaj?
  • Jakie mam przemyślenia po dniu wczorajszym?
  • Kogo kocham?
Przykłady innych pytań wieczornych:
  • Co dziś zrobiłam, aby spełnić swoje marzenia?
  • Co dobrego zrobiłam dla innych?
  • Co chciałabym zmienić w dniu dzisiejszym?
  • Co mogłam zrobić lepiej w dniu dzisiejszym?
  • Za co jestem dzisiaj wdzięczna?

 

Mam nadzieję, że podoba ci się mój sposób na zmianę życia. Jeśli tak jak ja nie masz zbyt wiele czasu w ciągu dnia, dzienniczek jest prostą, szybką, a zarazem skuteczną metodą otwierającą drzwi do wartościowego życia. Szkoda nie skorzystać z tej prostej techniki. Jeśli masz inne, skuteczne metody, jak zmienić swoje życie, podziel się nimi w komentarzach. A jeśli prowadzisz podobny dziennik, koniecznie napisz, na jakie pytania ty odpowiadasz.

 


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz