Kobiety też mają jądra. I to nie jest żart

Prześlij dalej nie bądź taka
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  

Co ty na to, gdybym ci powiedziała, że też masz jądra? I gdybym ci jeszcze napisała, że ich pobudzanie może dostarczyć ci tyle samo satysfakcji i przyjemności co niestety bólu ? Nie, moje drogie, nie zwariowałam i to nie jest żart! Też początkowo byłam tym odkryciem zszokowana. Prawda jest jednak taka, że my kobiety też mamy jądra. Pora się z tym oswoić dziewczyny, a nasze jądra zacząć wykorzystywać w…. szczytnym celu 🙂

A tak na poważnie.

Babki, jądra owszem mamy, ale… nie w tym miejscu, gdzie ci się wydaje 😉

Jest taki obszar w mózgu, dokładnie w śródmózgowiu, który nosi nazwę jąder podstawnych. To skupiska komórek o owalnym kształcie wielkości mandarynki. Odpowiadają za automatyzację procesów związanych zarówno z układem ruchowym, utrzymaniem rytmu mowy, a także, co dla mnie najciekawsze, związanych z procesami poznawczymi, emocjami, sposobami uczenia się. Uaktywniają się za każdym razem, kiedy bezrefleksyjnie powtarzamy jakąś czynność. Zapamiętują ją, tworzą „automatyzmy” (jest w ogóle takie słowo?), dzięki czemu nasze „leniwe” mózgi oszczędzają sporo energii i nie muszą tak intensywnie pracować przez cały dzień.

Wśród naukowców badających ten obszar mózgu występują 2 teorie. Jedna mówi o tym, że jądra podstawne pełnią funkcję wyłącznie magazynującą, a ich zawartość udostępniana jest korze mózgowej, która to z kolei decyduje, który z tych programów (automatów) ma być użyty w określonych okolicznościach przyrody. Inna teoria zakłada, że nie pełnią one jedynie biernej funkcji, ale włączone są w sam proces decyzyjny.

Można więc rzec, że nasze jądra to rodzaj auto-pilota, który leży gdzieś na granicy między świadomością a podświadomością, czyli tym, na co możemy wpływać naszą siłą woli, a co wydaje się być poza naszą samokontrolą i dzieje się niejako automatycznie.

Biorąc powyższe „zusammen do kupy”, chciałam wam uświadomić, że w tym regionie, moje drogie, „mieszkają” nasze nawyki, o których dziś chcę opowiedzieć.

 

JAK DZIAŁA MÓZG W BUDOWANIU NAWYKÓW

W latach 90 XX wieku przeprowadzono na myszach eksperyment, który dał podstawę do wyodrębnienia schematu odpowiadającego za budowę nawyków. Badacze stworzyli prowizoryczny labirynt w kształcie litery T, w którym na jednym końcu osi umieścili kawałek czekolady, drugi koniec pozostał pusty. Myszom zamontowano diody badające pracę ich mózgów. Za każdym razem, kiedy badacze otwierali klatkę, w której mieszkały gryzonie i umożliwiali im wejście do labiryntu, słychać było kliknięcie. Już sam dźwięk powodował wzmożone działanie mózgów badanych gryzoni. Zdezorientowana mysz z początku nie wiedziała, co się dokładnie dzieje. Kiedy zrozumiała, że wypuszczono ją z klatki, wchodziła do labiryntu i badała nieznany teren. Mózg cały czas pracował na wyższych obrotach. Zaobserwowano jednak, że jego działanie wzrosło jeszcze bardziej w momencie, kiedy gryzoń poczuł zapach czekolady. Wysokie pobudzenie występowało także wtedy, kiedy po poszukiwaniach mysz znalazła i zjadła zostawiony kawałek czekolady.

Eksperyment powtórzono kilkukrotnie na tej samej populacji mysz.

Badacze zaobserwowali, że kiedy po raz kolejny zwierzę miało okazję wejść do labiryntu, cały proces poszukiwań czekolady uległ znacznemu przyspieszeniu. Co ciekawe, mózg gryzoni był pobudzony wyłącznie w dwóch momentach. Kiedy następowało „kliknięcie” oraz w momencie zjedzenia czekolady. Mysz wiedziała już, że po kliknięciu otworzą się drzwi klatki, a na końcu labiryntu będzie czekał smakołyk. Jej mózg nie był więc już tak aktywny, a gryzoń zaczynał działać bardzo automatycznie i rutynowo.

Proces ten naukowcy nazwali pętlą nawyków. Wyodrębnili 3 elementy, które są podstawą budowania mechanicznych zachowań.  Mówi się również o czwartym składniku.

Proces działa zarówno u zwierząt, jak i u ludzi.

 

Z CZEGO SKŁADA SIĘ PĘTLA NAWYKÓW?

Pierwszy czynnik to tak zwana wskazówka – bodziec poprzedzający nawykowe zachowanie. To coś, co „opdala” nawyk. Może to być cokolwiek, to przysłowiowe „kliknięcie” z eksperymentu, dźwięk budzika, emocja, jakieś zdarzenie, pojawiające się uczucie. Możliwości jest nieskończenie wiele.

Zwyczaj, akcja to drugi element procesu. To reakcja emocjonalna, określone zachowanie, sposób myślenia, który pojawia się automatycznie w odpowiedzi na wskazówkę, bodziec inicjujący.

Nagroda jako trzeci element to coś dającego satysfakcję z wykonanej czynności, co powoduje, że cały proces chce się kontynuować.

Ostatnim, czwartym składnikiem, który nie został wyodrębniony w eksperymencie, ale bardzo często się o nim wspomina, jest pragnienie nagrody. Jest to bardzo ważny element całego procesu, ponieważ bez pragnienia nagrody, nawet bardzo subtelnej, nawyk się nie wykształci.

Posłużę się teraz przykładem, który zobrazuje powyższy schemat.

Wyobraź sobie, że jesteś w biurze i za godzinę masz spotkanie z szefem, które przyprawia cię o dreszcze. Im bliżej godziny zero, tym coraz bardziej pocą ci się ręce, masz nieodparty przymus poruszania nogami (tzw. zespół niespokojnych nóg), nie możesz skupić się na wykonywanej pracy. Pierwsze, co masz ochotę zrobić, to zapalić papierosa. I robisz to. Zostawiasz robotę, wychodzisz z biura i zaciągasz się nikotyną. Mija 15 minut, ty uspokajasz się trochę, po czym idziesz na spotkanie z szefem.

Proces pętli nawyków działa tutaj następująco. Twoim bodźcem jest stres, reakcją nawykową zapalenie papierosa, nagrodą – poczucie wyciszenia nerwów.

Mając tak wykształcony schemat działania za każdym razem, kiedy się stresujesz i potrzebujesz chwili oddechu, twój mózg automatycznie podsuwa ci chęć zapalenia papieroska. I ty na to reagujesz, tworzysz nawyk. Im częściej wzorzec powielasz, tym częściej cały proces dzieje się bez udziału twojej woli. Niestety.

 

INNE PRZYKŁADY NAWYKÓW

Mówi się, że 95% naszych reakcji to zachowania nawykowe i ja się z tym zgodzę. Zastanów się przez chwilę, którą nogą zawsze wstajesz z łóżka? Lewą czy prawą? Założę się, że zawsze tą samą. Którym palcem wciskasz guzik w windzie? Idziesz do pracy zawsze tą samą drogą? Zęby myjesz zawsze w ten sam sposób, tzn. zaczynając od lewej strony do prawej, od górnej szczęki do dolnej czy odwrotnie? Jak jesz posiłki? W pośpiechu, czy wolno? Czy zawsze włączasz telewizor zaraz po powrocie z pracy? Jeśli tak, czy zastanawiasz się nad tym, co robisz, czy być może twoja ręka automatycznie sięga po pilota?

Przykładów bezrefleksyjnych zachowań można wymieniać tysiące i generalnie jest to dla nas korzystny proces. Nie musimy bowiem za każdym razem zastanawiać się na przykład, jakie czynności należy wykonać, by zaparzyć herbatę. To się po prostu wie.

Oczywiście poza neutralnymi nawykami, o których wspomniałam wyżej, istnieją też dobre (z których jesteśmy dumni 🙂 ) oraz złe (których chcemy się pozbyć 🙁 ).

 

DOBRE I ZŁE NAWYKI

Są złe i dobre nawyki, ale śmiem twierdzić, że wszystkie nam służą. Dlaczego? Bo na końcu pętli zawsze czeka nagroda. Te automatyzmy mają często za zadanie albo wywołać w nas radość, albo ukoić cierpienie, uspokoić, zrelaksować, pocieszyć, udobruchać, wyciszyć, itd.

Mózg nie odróżnia niestety pozytywnych przyzwyczajeń od negatywnych. Zawsze jednak podsunie nam coś, co polepszy nasze samopoczucie, co już wykonywaliśmy wielokrotnie i co zawsze działało.

Przyznam ci się, że kiedy odkryłam ten schemat, przestałam mieć do siebie wielkie pretensje, że nie zawsze reaguję w sposób, w który bym sobie życzyła. Zamiast złości się za to na siebie, zaczęłam…. sobie współczuć. Uświadomiłam sobie także, że moje zachowanie wykształciło się pewnie gdzieś w dzieciństwie, kiedy nie byłam świadomą osobą. Dziś już dzieje się niejako automatycznie, bez mojej „wiedzy i kontroli”.

Oczywiście moim celem nie jest usprawiedliwianie się z negatywnych zachowań i ukrywanie się pod hasłem „tak już po prostu mam”, „taka już niestety jestem”. Wręcz przeciwnie. Zdałam sobie sprawę, że, na moje szczęście, mogę te niepożądane reakcje zmienić. Doszłam do wniosku, że nie jestem skazana do końca życia na moje niedoskonałości. Że są rzeczy do wypracowania, do odwrócenia i jeśli tylko chcę, mogę je w sobie zmienić.

 

18, 21, 66, 90

Są źródła, które podają, że potrzeba zaledwie 21 dni, by wykształcić w sobie nawyk. Są też takie, które obalają tę teorię. Mówią o średniej liczbie 66 dni, po której nawyk „zakorzenia” się w naszych jądrach. Podkreślam średniej liczbie. To oznacza, że praca „nad sobą” może zająć mniej dni lub dużo więcej, w zależności od tego, nad jakim nawykiem chcesz popracować.

Dla mnie, szczerze powiem, liczby te nie mają większego znaczenia. 21 czy 66, jaka to różnica… W moim odczuciu to i tak mało biorąc pod uwagę perspektywę całego życia. Bo czym jest 66 dni, o których się pisze, wobec całego roku. 66 dni to dwa miesiące z hakiem. Gdybym więc miała taki kaprys, mogłabym wykształcić średnio 5 nawyków w ciągu roku. 5 nawyków!! To bardzo dużo. A nawet jeśli praca nad jednym zwyczajem miałaby mi zająć 12 miesięcy, to co? Czym jest jeden rok wobec dekady?

Kiedy pomyślę sobie, że już rok mieszkam w Polsce, naprawdę nie wiem, kiedy to zleciało. Więc czym jest ten jeden rok. Czas i tak upłynie…

Czy taki sposób myślenia cię nie fascynuje i nie napawa wielkim optymizmem? Mnie bardzo! Zmienił moje podejście do budowania nawyków. Odczarował również negatywne myślenie, mą niemoc i przerażenie, że coś jest niemożliwe do przepracowania.

Czy jest to łatwe zadanie? Śmiem twierdzić: i tak i nie. Czy to jest pracochłonne? I tak i nie. Wszystko zależy od twojego podejścia i oczywiście od tego, nad czym chcesz się skupić.

 

MASZ PRAWO JAZDY?

Jak sobie przypomnę moje pierwsze lekcje nauki jazdy…. eh….. Ciało napięte, mózg pracujący na najwyższych obrotach. Pytania pojawiające się w głowie: „Który to był pedał gazu, a który hamulec?, „W którym momencie zmienić biegi?”

Wciąż słyszę przypomnienia instruktora jazdy: „nie włączaj jeszcze silnika, najpierw ustaw siedzenie w odpowiedniej pozycji, potem sprawdź ustawienia lusterek, zapnij pasy”. „Zwolnij dziecko! Widziałaś znak ograniczenia prędkości?” I tak dalej i tak dalej 🙂 Myślałam wtedy, kto jest w stanie ogarnąć tyle czynności naraz: zmieniać biegi, uważać na znaki, na inne pojazdy na drodze i jeszcze rozmawiać z pasażerem??? Też tak miałaś? A dziś? Pewnie robisz te wszystkie czynności bez zastanowienia.

 

PROCES BUDOWANIA NAWYKÓW

Mówi się, że łatwiej jest wprowadzić nowy zwyczaj, niż pozbyć się starego. Wykształcony nawyk jest w stanie przetrwać na zawsze. Jeśli więc jest pozytywny, mamy się z czego cieszyć. Jeśli nam nie służy, jesteśmy w czarnej „d…e”. W czarnej dziurze oczywiście 😉

Nawyku nie da się wyeliminować, ale zły można zastąpić dobrym. Nasz problem polega na tym, że często nie widzimy, że uwikłani jesteśmy w jakiś schemat. Nie jesteśmy świadomi naszej pętli nawyków. W momencie, kiedy uzmysłowisz sobie twój schemat działania (co wcale nie musi być proste i oczywiste), praca nad zmianą nawyku staje się łatwiejsza.

Jak już wspomniałam, nasz mózg na dostosowanie się do zmian potrzebuje trochę czasu. Przygotuj się na to, że będzie się buntował. To dosyć „leniwy” organ, który nie lubi zbędnych wydatków energetycznych. Kiedy zaczniesz wprowadzać zmianę, mózg podstawi ci utarte skrypty zachowań. Twoim zadaniem jest go przechytrzyć i „zaproponować” nowe zachowanie. W początkowej fazie budowania nawyku, nowa reakcja zawsze będzie się odbywała przy udziale twojej świadomości. W miarę powtarzania, zacznie się utrwalać, aż w pewnym momencie zadzieje się automatycznie.

Przypominam, że aby tak się stało, muszą zostać zachowane wszystkie elementy składające się na pętlę nawyków:

1 – wyzwalacz 2 – nawyk 3 – nagroda 4 – pragnienie nagrody

 

ZMIANA STARYCH NAWYKÓW

Sukces zmiany negatywnych zwyczajów na pozytywne polega na tym, że w procesie zmiany zostawiasz wyzwalacz i nagrodę w spokoju (tego nie zmieniasz). Podmieniasz jedynie automatyczne zachowanie.

Posługując się przytoczonym w tym wpisie przykładem sięgania po papierosa, wiesz już, jaki jest wyzwalacz (stres) oraz nagroda (uczucie ukojenia). Twoje zadanie polega na tym, byś znalazła coś, co da ci podobną nagrodę, co jednak będzie ci służyć. W moim przypadku byłby to krótki spacer i wzięcie kilku głębokich oddechów, rozmowa z kimś bliskim lub wypicie pysznej aromatycznej kawy. Mogłabym więc nawyk zapalenia papierosa podmienić na przykład na „telefon do przyjaciela”. Pod warunkiem oczywiście, że taka rozmowa nie skończy się narzekaniem, bo nikomu to nie posłuży.

Taki jest sekret zmiany nawyków.

 

BUDOWA NOWYCH NAWYKÓW

I w tym przypadku musi zostać zachowany schemat 1-2-3-4.

Po pierwsze znajdź odpowiedni wyzwalacz. Jak to zrobić? Weź kartkę i podziel ją na dwie kolumny. W pierwszej wypisz wszystkie rzeczy, które zawsze wykonujesz każdego dnia: wstawanie z łóżka, jedzenie śniadania, mycie zębów, zasiadanie do stołu, branie prysznica, mycie twarzy, picie kawy/ herbaty, itd. W drugiej kolumnie wypisz te rzeczy, które dzieją się każdego dnia: Teleexpress się kończy 17.15, słońce zachodzi, światło się zmienia na zielone, dostajesz powiadomienie o nowej wiadomości, itp. Mając taką listę, posiadasz szeroki zakres czynności, które wykonujesz lub na które reagujesz codziennie. Niech to będą twoje „przypomnienia”.

Teraz utwórz inną listę i wypisz czynności, które sprawiają ci ogromną przyjemność, wywołują w tobie uczucie szczęścia i zadowolenia. Wypisz też emocje, których pożądasz i chcesz, by ci codziennie towarzyszyły. Spisz wszystkie pomysły i używaj ich jako nagrody, po którą sięgniesz za każdym razem, kiedy chcesz zbudować nawyk. Pamiętaj, że chęć otrzymania nagrody w procesie tworzenia nawyku jest kluczowa.

Dla mnie zjedzenie pysznego śniadania, wypicie porannej kawy, chwila tylko dla siebie, poczucie dumy, gorący prysznic jest czymś, na co zawsze czekam z utęsknieniem.

Przykład:

Jeśli chcesz prawić więcej komplementów, możesz wybrać z listy „zasiadanie do stołu” i wykorzystać tę czynność jako twoją wskazówkę do wypowiedzenia kilku słów wdzięczności w kierunku twoich bliskich. Nagrodą będzie poczucie szczęścia i zadowolenia, które za tym przyjdzie.

Albo

Chciałabyś więcej spacerować. Wyzwalaczem może stać się „koniec Teleexpressu”, po którym wyprowadzasz się na 30-minutowy spacer (tak, wyprowadzasz się, jakbyś wyprowadzała psa). Twoją nagrodą może być: cieplutki prysznic (zimą) lub chłodna lemoniada (latem). Cokolwiek, co da ci przyjemność.

 

OSTATNI SKŁADNIK SUKCESU

Jest jeszcze piąty element, o którym nie wspominałam, a który musi zaistnieć, by odnieść sukces. To przekonanie, że jesteś w stanie zmienić stary nawyk/ uformować nowy. Jest to wiara w siebie. Wiara w to, że zmiana taka jest możliwa, jest w zasięgu twojej ręki i ty jej możesz dokonać. Jeśli brak ci tej wiary, to, hmmmmm…..

Życzę ci więc, abyś uwierzyła w siebie i swoje możliwości i od dziś tworzyła nawyki, które zaczną tobie służyć.

Jak to mówił Marek Aureliusz:

„Możesz zacząć nowe życie. Jeszcze raz przyjrzyj się sprawom tak, jak zwykłeś to czynić. Na tym bowiem polega odrodzenie życia”

Powodzenia!!


Prześlij dalej nie bądź taka
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o