Spełnianie marzeń – list do Świętego Mikołaja. Blogmas #5

Prześlij dalej nie bądź taka
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Drogi Święty Mikołaju,

Mam na imię Iwona, mam prawie 36 lat i mieszkam na Dolnym Śląsku. Ja wiem, że ty wiesz, że ja wiem…, że tylko grzeczne dzieci dostają od ciebie prezenty, dlatego przez cały rok starałam się być bardzo grzeczna. Ty też wiesz, że ja wiem, że ty wiesz… o czym marzę i co chciałabym dostać. Mimo wszystko piszę ten list do ciebie, bo na wypadek, gdybyś o czymś zapomniał, chciałabym ci osobiście napisać, co też dobrego zrobiłam w tym roku i przypomnieć ci, jakie prezenty chciałabym od ciebie otrzymać. Za ich dostarczenie z góry bardzo dziękuję.

Aaaa, jutro jestem w Budapeszcie, więc nie szukaj mnie w domu!

Przesyłam mikołajkowe pozdrowienia!

 

Moje dobre uczynki:

  • Zarejestrowałam się w bazie dawców szpiku
  • Obiecałam (i słowa dotrzymuję), że nie będę kupować jajek z chowu klatkowego
  • Oddałam krew potrzebującym
  • Pomagałam kolegom i koleżankom w pracy
  • Umyłam okna na święta
  • Głaskałam moja kotkę, kiedy tylko miała na to ochotę
  • Gotowałam mamie obiady
  • Ograniczyłam zużycie reklamówek i woreczków foliowych

 

Dlatego proszę cię o:

  1. Dobrego męża
  2. Trójkę zdrowych dzieci, najlepiej 3 córki
  3. Bilet na koncert Adele
  4. Bilet na koncert Coldplay
  5. Sześciopak na brzuchu
  6. Więcej rozmów z Rodziną
  7. Stałą wagę przez okrągły rok
  8. Własną dobrze prosperującą firmę
  9. Kurs nauki jazdy na snowboardzie
  10. Dom z ogrodem
  11. Spotkanie oko w oko z Tony Robinsem
  12. Pokój na świecie
  13. Dobre buty do biegania, bo te z Lidla już się rozwalają
  14. Co najmniej 5 komentarzy pod każdym blogowym wpisem
  15. 1000 nowych subskrypcji
  16. Weekend w SPA ze wszystkimi moimi przyjaciółkami
  17. Podróż do Nowego Jorku
  18. 3-miesięczne wakacje w Australii
  19. Dyplom przewodnika miejskiego
  20. Umiejętność biegłego porozumiewania się po angielsku
  21. Umiejętność biegłego porozumiewania po niemiecku
  22. Wyjazd na kurs językowy do Hiszpanii
  23. Wycieczkę do Ameryki Południowej
  24. Nowego laptopa
  25. Dobre łącze internetowe w mieszkaniu
  26. Własny samochód
  27. Szczęśliwe ukończenie maratonu
  28. Umiejętność zagrania kilku piosenek na fortepianie
  29. Umiejętność zagrania kilku piosenek na gitarze
  30. Rolę w teatrze
  31. Pracę, która jest moją pasją
  32. Znalezienie prawdziwej pasji
  33. Certyfikat eksperta w dziedzinie żywienia
  34. Kurs szycia na maszynie
  35. Zabranie połamanych okularów i oddanie mi dobrego wzroku
  36. Wyjazd na letnią olimpiadę sportową w roli zawodnika
  37. Pomoc w wydaniu kalendarza
  38. Dużą ilość wegańskich przysmaków
  39. Złoty pierścionek
  40. Kolekcję pięknej złotej biżuterii
  41. Kurs nurkowania
  42. Likwidację schronisk dla zwierząt i domów dziecka
  43. Karnet do teatru, bym mogła regularnie tam chodzić
  44. Kurs nauki jazdy, bym została dobrym kierowcą
  45. Talent do gotowania
  46. Talent do pieczenia
  47. Porządny aparat fotograficzny
  48. Kurs fotografii, bo bardzo chcę robić dobre zdjęcia
  49. Umiejętność edytowania filmów
  50. Motorówkę
  51. Dom nad morzem
  52. Wycieczkę do Londynu
  53. Wycieczkę do Moskwy
  54. Osobistego coucha
  55. Więcej cierpliwości i wytrwałości
  56. Dobrego spowiednika
  57. Rozmowę z o. Adamem Szustakiem
  58. Możliwość wypicia filiżanki kawy z Lechem Wałęsą
  59. Wygraną w totolotka
  60. 25000 PLN czek, który zaraz przekażę na WOŚP
  61. Niezależność finansową
  62. Grupę przyjaciół wokół siebie, mieszkających blisko siebie
  63. Bukiet pięknych kwiatów
  64. Sylwestra jak z reklamy – w górach, przed kominkiem, ze śniegiem za oknem
  65. Wizytę w planetarium
  66. Większą pewność siebie

A tak na poważnie, choć lista jest jak najbardziej na serio….

Chwila oddechu po przyjeździe do Polski uświadomiła mi, że już od dawna nie robiłam rzeczy, które kiedyś sprawiały mi radość. Na przykład nie słuchałam głośno muzyki, wydzierając się na całe gardło, tańcząc przy tym jak szalona. O pójściu na koncert nie wspomnę. Dawno nie widziałam sztuki teatralnej, choć jeszcze 10 lat temu prowadziłam bujne życie kulturalne.

Dorosłość sprawiła, że na moment chyba zapomniałam, co mi daje szczęście i zadowolenie w życiu. Pojawił się żal i rozczarowanie tym, co to życie przyniosło.

Będąc dzieckiem miałam głowę pełną marzeń i pomysłów na to, co chcę robić, kim chcę być, jak już będę dorosła. Towarzyszyło temu pełne przekonanie, że wszystko uda mi się zrealizować, bo jestem w stanie góry przenosić. W okresie nastoletnim niektóre z tych planów zaczęłam poddawać w wątpliwość. Pojawiły się myśli, że się do czegoś nie nadaję, więc nawet nie podejmowałam wysiłku, by daną rzecz zrobić. Wkradła się nieśmiałość i wstyd oraz przeświadczenie, że niektóre z moich marzeń są tak próżne i nie na miejscu, że ukryłam je na dnie mojego serca i znowu nawet nie podjęłam próby ich realizacji. Wraz z nadejściem dorosłości dziecięce marzenia zastąpiły sprawy „ważniejsze”, związane z poczuciem obowiązku i odpowiedzialności wobec rodziny, ale chyba głównie społeczeństwa, które nakazuje mi jak mam myśleć, co i jak mam robić, jak nam żyć. No dobra, może trochę dramatyzuję 😉 Mam jednak wrażenie, że zostałam wtłoczona w pewne ramy i dałam się ponieść fali. Za swoją zgodą, aby była jasność.

Nie jest oczywiście tak, że wraz z wejściem w dorosłość nie zrealizowałam żadnego marzenia. Jestem znana z tego, że jak coś sobie postanowię, to najczęściej osiągam swój cel. Tylko większość z tych planów wiązała się mniej lub bardziej bezpośrednio z rozwojem zawodowym. Na przykład przeprowadzając się do Anglii z jednej strony chciałam na własnej skórze poczuć, z czym się wiąże życie emigranta, z drugiej jednak do wyjazdu motywowało mnie przede wszystkim przekonanie, że jeśli chcę w Polsce robić karierę w branży turystycznej, muszę podszkolić swój angielski.

Dorosłość ma jednak swoje pozytywne strony. Im jestem starsza, tym coraz bardziej przekonuję się, że ja nic nie muszę. Młodzieńcze lęki znikają i w ich miejsce pojawia się pewność, że żyje się naprawdę tylko raz. Nie ma więc czasu na robienie rzeczy, które nie sprawiają mi radości i szkoda marnować życia „na głupoty”.

Na szczęście marzenia nie maja daty ważności. Nie ma też co wartościować ich na te lepsze i gorsze. Te, które mam szansę spełnić i te z pozoru „nierealne”. Postanowiłam więc na nowo zamarzyć. Zadałam sobie pytanie, co chciałabym w życiu jeszcze przeżyć, kogo poznać, co mieć, co innym od siebie dać, co w życiu jeszcze zrealizować, jakie miejsca odwiedzić. I… napisałam list do Świętego Mikołaja. Ciebie też do tego zachęcam.


Prześlij dalej nie bądź taka
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Spełnianie marzeń – list do Świętego Mikołaja. Blogmas #5"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Joasia

Wow, przegladam posty Twojego bloga i dziwi mnie tyko fakt, ze tak mało ludzi komentuje 🙁 Bardzo fajnie, konkretnie piszesz 🙂 Ja wlasnie rozpoczęłam dietę warzywno-owocową. Wytrwam!!! 🙂