Sześciopak w 6 miesięcy. Projekt „od flaka do sześciopaka” – podsumowanie #1

Prześlij dalej nie bądź taka
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  

Pod koniec grudnia 2017 roku postawiłam sobie cel: sześciopak w 6 miesięcy. Do końca czerwca chcę wypracować wyraźny zarys mięśni brzucha, a efekty opisywać regularnie na blogu. Ponieważ dziś mamy 1 lutego, pora przyznać się jak na spowiedzi, czego dokonałam w ciągu ostatniego miesiąca. Projekt „od flaka do sześciopaka” z dopiskiem „w sześć miesięcy”, ujętym w nawias, uważam za otwarty 🙂 Na początku każdego miesiąca przez kolejnych pięć (tj. 1-go marca, 2-go kwietnia, 3-go maja, 4-go czerwca, 2-go lipca) spodziewaj się wpisów, w których:

  • podsumuję moją pracę: podam plany treningowe, opiszę efekty (waga, wymiary, samopoczucie), wyciągnę wnioski i na ich podstawie wyznaczę sobie „wezwanie do działania” na kolejny miesiąc
  • przedstawię garść teorii, która w moim odczucia może pomóc innym popracować nad sylwetką

 

W ramach projektu pojawi się także podprojekt, który będzie łączył się z OFD6 (od flaka do sześciopaka). O nim szerzej napiszę jednak dopiero za tydzień.

W dzisiejszym wpisie dowiesz się o:

  • co też mi przyszło do głowy, aby wyznaczyć sobie taki cel
  • wątpliwościach z tym związanych
  • co jest moim „dlaczego”
  • moich założeniach w związku z pracą nad sześciopakiem
  • kto i co i dlaczego ostudził mój entuzjazm
  • czego dokonałam w ciągu ostatniego miesiąca
  • jakie wyciągnęłam wnioski
  • moje „call to action”

 

Zanim przejdę do podsumowania, chciałabym bardzo podkreślić, że wszystko, o czym tutaj napiszę, nie możesz traktować jako profesjonalnej porady treningowej, dietetycznej, ani żadnej innej. Informacje tu zamieszczane służą jedynie do celów informacyjnych.

 

WEŹ PUKNIJ SIĘ W GŁOWĘ

Bardzo często taką mam właśnie ochotę. Walnąć się porządnie w czoło i zastanowić się, co też mi przyszło do głowy, aby wyznaczyć sobie taki cel. Wiele różnych myśli chodzi mi po głowie. Rozważam, poddaję w wątpliwość, analizuję, czy to, co robię jest słuszne, dobre, właściwe. Bo z jednej strony z jakiegoś powodu chcę, z drugiej sześciopak na brzuchu nie do końca jest tym, do czego dążę w takiej głębszej warstwie. Mam nadzieję, uda mi się dzisiaj wyjaśnić, o co mi dokładnie chodzi i nie zwali się na mnie fala krytyki.

Nigdy nie miałam widocznej kratki na brzuchu i nie uważam, aby do szczęścia komukolwiek to było potrzebne. Uważam, że za x lat i tak wszyscy będziemy starzy i pomarszczeni. To co się w życiu liczy najbardziej to z pewnością nie nasz wygląd zewnętrzny. Nie mówię, że nie liczy się w ogóle. Ale spośród wszystkich innych rzeczy, które są naprawdę istotne, powierzchowność zajmuje ostatnie miejsce.

Wszechobecne parcie na to, by być fit, przeraża. Wszędzie roi się od fit kobiet, fit mam i celebrytek, które nęcą wysportowanym ciałem. Rozumiem zamysł i ogólne przesłanie, które kryje się za ich postawą. Propagować zdrowy styl życia. Motywować do pracy nad sobą, regularnych ćwiczeń i zdrowego odżywiania. Bardzo tę ideę popieram i wspieram. Uważam, że dziewczyny robią świetną robotę. I sama nawołuję do tego. Kij ma jednak dwa końce. Mam wrażenie, że to, w jak sposób się dziś motywuje, wzmacnia kult ciała. Wywiera na ludziach presję określonego wyglądu (której ja też pewnie ulegam). Zdjęcia umięśnionych sylwetek w bieliźnie, wystających pośladków w stringach na tle oceanu, gołych brzuchów, itd. może co prawda nas inspirować, ale też wprawić w kompleksy. A my próbujemy dostosować się do coraz węższych ideałów kobiecego piękna.

Mając to wszystko na uwadze, widzisz… jednak postawiłam sobie za cel wypracować widoczny zarys mięśni brzucha. Jak to się ma do tego, o czym powyżej napisałam? Czy ja upadłam na głowę? Czy sobie przypadkiem nie przeczę? Hmmm 🙂

 

O CO CI CHODZI KOBIETO?

Bardzo lubię stawiać sobie wyzwania i przekraczać granice. Wyznaczać cele, które z jednej strony wydają się być ponad moje możliwości, z drugiej teoretycznie są do wykonania. Bo czy sześciopak można wypracować w pół roku? Pewnie tak. Czy ja jestem w stanie? A tego jeszcze nie wiem 🙂 Ale będę się starać.

OFD6 to eksperyment na żywym organizmie. Jest częścią pewnej całości. Niczym piramida Maslowa opiera się na kilku poziomach. OFD6 znajduje się na jej szczycie. Zaraz poniżej leży ciekawość. Tego, co tak naprawdę potrafię zrobić z moim ciałem? Na ile jest mi się ono w stanie przyporządkować? Kolejną warstwę stanowi chęć osiągnięcia najlepszej możliwej sylwetki, uwzględniając genetyczne uwarunkowania. Walić głową w mur nie mam zamiaru. Chcę jednak wykorzystać do maksimum to, co zaoferowała mi natura. A już na samym dole leżą kwestie zdrowotne. Pragnę zadbać o ciało, by służyło mi ono jak najdłużej i jak najlepiej.

Projekt „od flaka do sześciopaka” proszę więc potraktować z przymrużeniem oka. Jakkolwiek by mój brzuch pod koniec czerwca nie wyglądał, w moim życiu w jego wewnętrznej warstwie nie zmieni się nic. Wciąż pozostanę tą sama Iwoną. Nie będę ani szczęśliwsza, ani bardziej wartościowa, jeżeli osiągnę mój cel. Ani mniej szczęśliwa i mniej wartościowa, jeśli „kaloryfera” mieć nie będę. Dla mnie stanowi on tylko zachętę i wyzwanie to tego, by zmierzyć się sama ze sobą, swoimi ograniczeniami.

 

ZAŁOŻENIA PRACY NAD SZEŚCIOPAKIEM

Sprawy sobie nie ułatwiam. Założenia pracy nad sześciopakiem są takie: nie będę się zbyt przemęczać, forsować i podporządkowywać całego życia wizytom na siłowni 🙂 Nie zamierzam wylewać siódmych potów wyciskając sztangi. Nie przechodzę też na dietę redukującą liczbę spożywanych kalorii. Działam racjonalnie i zdroworozsądkowo. Ćwiczę regularnie 6 dni w tygodniu, a trening dostosowuję do moich uwarunkowań i predyspozycji. Jadam posiłki o stałych porach, oparte na żywności nieprzetworzonej lub nisko-przetworzonej. Jem tyle, ile potrzebuję, by zaspokoić głód oraz by mieć energię do działania. Unikam przejadania się, ale też się nie głodzę. Z jadłospisu wykluczam cukier rafinowany i całkowicie na ten okres rezygnuję ze słodyczy i słonych przekąsek. Oczywiście z pewnymi wyjątkami 😉 Wegańskiej babki i sernika na Wielkanoc sobie przecież nie odmówię 🙂 To, co mi przyświeca to systematyczność i konsekwencja w działaniu. Wierzę, że tylko w taki sposób zachowam w tym wszystkim zdrowy rozsądek. Osiągnę optymalną sylwetkę nie narażając zdrowia.

 

CO JEST MOIM „DLACZEGO”

Jak już sobie coś postanowię, życie lubi mi pokazywać środkowy palec i udowadniać, że się mylę, że tak łatwo to ja mieć nie będę. Dlatego kiedy zabraknie mi motywacji, napotkam trudności i będę miała ochotę rzucić wszystko w cholerę, przeczytam poniższą listę powodów, dla których pragnę osiągnąć mój cel. Przedstawia się ona mniej więcej tak:

  • poczuję się zajebiście w swojej skórze
  • będę z siebie super dumna (bo dumna jestem zawsze)
  • będę wyglądać super w bikini
  • osiągnę sylwetkę, o jakiej nawet nie marzyłam
  • wyrobię w sobie nawyk zdrowego odżywiania i regularnych ćwiczeń
  • osiągnę coś, co z pozoru wydawało mi się niemożliwe
  • ufunduję sobie profesjonalną sesję zdjęciową
  • pochwalę się swoją metamorfozą
  • pokażę innym, że systematyczność i wytrwałość popłaca
  • utrę nosa niedowiarkom, udowodnię innym, że się da
  • nie będę mieć wyrzutów sumienia, że zaniedbując pracę nad ciałem, zaniedbuję swoje zdrowie
  • będę sprawniejsza na starość, będę mieć lepszą kondycję
  • poprawi mi się wygląd skóry

 

CO I KTO OSTUDZIŁ MÓJ ENTUZJAZM

Trener na siłowni i nadmiar współczynników. A miało być tak pięknie 🙂 Moja pierwsza wizyta na siłce i pada pierwsze pytanie: „po co tutaj przyszłam? Czy chcę schudnąć, poprawić kondycję, wzmocnić mięśnie?”. Całkiem sensowne pytania. I moja mało sensowna odpowiedź: „chcę mieć sześciopak na brzuchu”. Pan sprowadza mnie na ziemię. Pomijając oczywiste kwestie jak odpowiednia dieta i treningi, dowiaduję się, że za to, czy ktoś ma widoczne mięśnie brzucha odpowiada także:

  • określony poziom tkanki tłuszczowej. Powinien oscylować maksymalnie na poziomie 10-11%. Jest to oczywiście logiczne i było mi dobrze znane. Każdy przecież mięśnie brzucha ma, ale ciężko jest je dostrzec, kiedy w pasie zalega gruba warstwa tłuszczyku

  • rodzaj, budowa i wielkość mięśni. Bywa przecież tak, że niektórzy mają większy poziom tkanki, a mimo wszystko zarys mięśni jest widoczny. I odwrotnie. Ktoś ma płaski brzuch, a mięśni jakoś nie widać.

  • Genetyka (o zgrozo!). U jednych naturalnym jest, że poziom tkanki tłuszczowej jest na niższym poziomie, u innych naturalnym jest, że jest na wyższym. Są osoby, które mają predyspozycje do budowy masy mięśniowej, innym przychodzi to z trudem. Są za to mistrzami sportów wydolnościowych. Istnieją „typy”, którym trudniej pozbyć się tkanki tłuszczowej. Bywają osoby, które w życiu „brzucha” nie robiły, ale ponieważ skórę mają cienką jak pergamin, kafle są takie, że prawie wychodzą spod koszulki.

Oczywiście wszystko da się regulować odpowiednią dietą i zestawem ćwiczeń. Pojawienie się „kaloryfera” na brzuchu jest jednak uzależnione od tak wielu czynników, że ostudziło to mój początkowy hurraoptymizm i po pierwszej wizycie na siłowni zeszłam z chmur na ziemię. A raczej zostałam z nich zepchnięta.

 

REZULTATY, WNIOSKI I WEZWANIE DO DZIAŁANIA

Stan na początek stycznia                            Stan na początek lutego

Waga: 65,6 kg                                                          Waga: 63,8 kg

Brzuch: 90 cm                                                          Brzuch: 87 cm

Talia: 74 cm                                                              Talia: 74 cm

Udo: 54,5                                                                   Udo: 52 cm

Łydka: 36 cm                                                            Łydka: 36 cm

Biceps: brak pomiarów                                           Biceps: 24 cm

 

Jak się pewnie domyślasz, „sześciopaka” brak. Niemniej jednak liczby mówią same za siebie: schudłam prawie 2 kilogramy, zmniejszył mi się obwód brzucha i uda.

CO SIĘ SPRAWDZIŁO: odstawienie słodyczy, czego wynikiem była utrata kilogramów i spadek centymetrów tu i ówdzie.

CO POSZŁO NIE TAK: cel nie podparty żadnym planem treningowym. Brak systemu monitorowania postępów. Niewielka ilość snu i ogólne przemęczenie, które nie pozwala mi się do końca zregenerować.

WNIOSKI: styczeń był miesiącem powolnego wdrażania się w rutynę treningową, powrotu do systematycznych ćwiczeń. To okres, w którym metodą prób i błędów budowałam taki harmonogram dnia, który ma sprzyjać realizacji wszystkich założonych celów. Ponadto wiele godzin i uwagi poświęciłam blogowaniu. Tak bardzo skupiłam się na tworzeniu, wymyślaniu, prowadzeniu bloga, że kwestię „sześciopaka” potraktowałam po macoszemu. Co prawda trenowałam, odstawiłam słodycze, nie jadłam produktów przetworzonych, ale na przykład zabrakło mi czasu i energii na porządne rozplanowanie treningów. Ćwiczyłam bez konkretnego planu. Na tapecie były i zestawy Chodakowskiej, jakiś trening obwodowy na siłowni, to bieganie. Bez ładu i składu to wszystko. A chaos to mój największy wróg. Rezultat jest taki, że trudno mi ocenić, czy idę w dobrym kierunku. Motto, którym się w życiu kieruję: „work smarter, not harder”, czyli „działaj mądrzej, nie ciężej” było mi w styczniu zupełnie obce.

WEZWANIE DO DZIAŁANIA: Zmierzyć % tkanki tłuszczowej. Na tej podstawie określić schemat dalszych działań. Ułożyć plan treningowy zgodny z typem mojej sylwetki. Poszerzyć wiedzę na temat mięśni brzucha (ich rodzaje, budowa, za co odpowiadają) oraz przygotować zestawy ćwiczeń które a) odpowiadają za wzmocnienie poszczególnych mięśni brzucha, b) angażują dodatkowe grupy mięśniowe w obrębie całego ciała.

 

******************************************

 

Na zakończenie mam dla ciebie wezwanie do działania. A właściwie to trzy 🙂

  1. Poleć mi twoje ulubione zestawy ćwiczeń. Nie muszą być to koniecznie ćwiczenia na brzuch. Napisz też w komentarzu dlaczego to właśnie je wybrałaś.
  2. Chętnie się też dowiem, co sądzisz o moim projekcie i podsumowaniu. Jest coś, o czym chciałabyś wiedzieć, czego w podsumowaniu nie uwzględniłam? Czekam na twoje sugestie.
  3. Jeśli masz wśród znajomych kogoś, kto pracuje obecnie nad „sześciopakiem”, poleć tej osobie mój artykuł. Chętnie się wesprę dobrą radą. Poza tym zawsze dobrze jest mieć koło siebie kogoś, kto dąży do tego samego co ty.

Liczę na ciebie 🙂


Prześlij dalej nie bądź taka
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o